23.11.2017

Naleśniki piernikowe i test patelni Florina


Powolutku zaczynam nastrajać się na Święta. Oprócz poszukiwań kubeczków, talerzyków, lampeczek i poduch w bożonarodzeniowym klimacie dogadzam sobie piernikowymi pysznościami.
Ostatnio przygotowałam naleśniki, ale nie.. nie takie tam zwykłe- piernikowe!
Jeśli zastanawiasz się, czy smakowały to powiem jedno, nie będziesz mógł się im oprzeć! :-)
Przy okazji opowiem Ci również o sprzęcie na którym je smażyłam, innowacyjnej patelni marki Florina.


Dlaczego jest taka niezwykła? Bo posiada system Oil control Florina, który został stworzony we współpracy z marką Kujawski.

Co to takiego dokładnie?
Dwa wgłębienia znajdujące się na środku patelni, które pozwalają w prosty sposób odmierzyć dokładną ilości oleju. To ty decydujesz, czy potrzebujesz dodać 5g czy 10 g tłuszczu.
Lubisz zdrowy tryb życia i dbasz o dobrze zbilansowaną dietę? Ja również, dlatego cenię sobie szybkie i proste rozwiązania, dzięki którym mogę kontrolować ilość tłuszczu dodanego do posiłku.
Dodatkowo szepnę jeszcze słówko o wykonaniu patelni.
Posiada ona innowacyjne rozwiązanie, którym jest teflonowa powłoka TM radiance. Dzięki niej patelnia dosyć szybko się nagrzewa, jest odporna na uszkodzenia oraz łatwa w czyszczeniu.


Oprócz tego możesz jej również używać w piekarniku (max. temperatura to 170 stopni C).
No dobra, to teraz coś pysznego!
Zapraszam na naleśniki :-)




Naleśniki piernikowe 
/ przepis własny, składniki na 6 naleśników/


- 120 g mąki pszennej
- 5 g otrębów pszennych
- 250 ml mleka
- 50 ml wody gazowanej
- 2 jajka
- 2 łyżeczki dobrej jakościowo przyprawy do piernika
- szczypta soli
- szczypta cukru
- odrobina oleju

dodatkowo:
- orzechy włoskie
- plastry pomarańczy i mandarynek
- syrop klonowy
- olej (do smażenia)

Do dużej miski wlewam mleko, wodę gazowaną, dodaję sól, cukier, przyprawę do piernika, partiami wsypuję przesianą mąkę i otręby. Wszystko dokładnie mieszam, tak aby nie było grudek.
Odstawiam na ok. 10 minut.
Na patelnię wlewam odpowiednią ilość oleju i partiami smażę naleśniki.
Podaję je w towarzystwie syropu klonowego, orzechów włoskich i plasterków świeżej pomarańczy.

Smacznego! :-)




Wpis powstał we współpracy z marką Florina.


Śledź mój profil na Facebooku i  Instagramie!


______________________________♥____________________________

22.11.2017

Moje ulubione naturalne kosmetyki na zimę


Cześć! Dawno nie było tutaj wpisu o tematyce kosmetycznej. Biorąc pod uwagę aurę jaką mamy aktualnie za oknem postanowiłyśmy razem z Jolą z Prostego Składu pokazać Wam moje ulubione naturalne kosmetyki. Dlaczego wspominam o Joli?
Bo to cudna dziewczyna! 
Prowadzi sklep stacjonarny i internetowy o świetnej nazwie Prosty Skład, którego asortymentem są tylko i wyłącznie naturalne kosmetyki.
Jego właścicielka zawsze doradzi i podpowie w kwestii doboru odpowiedniego specyfiku.
W erze wielkich sieci drogeryjnych, gdzie nie masz właściwie do kogo się zwrócić o radę takie małe sklepiki z samymi dobrymi rzeczami są na wagę złota.


Jeśli więc jeszcze nie byliście w Prostym Składzie, to czym prędzej to nadróbcie! Przepadniecie- jak ja :-)
....
Mróz, śnieg, brak słońca i suche powietrze w ogrzewanych pomieszczeniach nie wpływają dobrze na stan skóry.
Zimą skupiam się więc na dostarczeniu jej "bariery ochronnej"w  postaci dobrych kremów, balsamów i innych mazideł.
Do tego jeszcze muszą być naturalne i ładnie pachnieć :-)
No to co ? Gotowi na moją złotą siódemkę?

Krem nawilżający NAFFI - iossi

Nawilżający i odżywczy krem na bazie naturalnych składników to podstawa.
Bez niego nigdzie się nie ruszam i to dosłownie!
Nie wyobrażam sobie wyjścia z domu bez posmarowania nim buzi.
Ma delikatną, lekką konsystencję, łagodzi wszelkie podrażnienia.
Jest doskonały jako baza pod makijaż- przetestowany!
Nie pozostawia tłustego filmu, nawet na mojej mieszanej skórze ze skłonnością do wyprysków.



Za mało snu? Listopadowo-grudniowe zmęczenie materiału?
Szara cera i zmęczona cera?
Oprócz dobrej diety jest jeszcze coś.
Serum wake-up shot!
Nadaje się do skóry w każdym wieku.
Dzięki witaminie C pozyskanej z owoców aceroli i śliwki kakadu nie zrobi krzywdy.
Zapomnij o uczuciu ściągnięcia czy pieczeniu.
Ważne jest jednak, aby nie używać go codziennie. Ja pozwalam sobie na nie sporadycznie- wtedy kiedy rzeczywiście jest taka konieczność (maksymalnie 2 razy w tygodniu).


Czekolada i pomarańcza to jedno z moich ulubionych połączeń.
Bez nich nie wyobrażam sobie zimy.
Nie mogłam więc przejść obojętnie obok tego cudeńka :-)
Maseczka na bazie dwóch glinek (białej i czerwonej) a także nasion kakaowca i naturalnego olejku ze słodkiej pomarańczy działa na mnie jak wizyta w spa.
Poziom serotoniny dynamicznie wzrasta, a moja skóra jest wygładzona i oczyszczona.
Uwielbiam!




Markę Sylveco nieprzerwanie kocham od przeszło trzech lat.
Zaczęło się od moim zdaniem najlepszego jaki jest na rynku lipowego płynu micelarnego.
Moja skóra kiedyś była non-stop podrażniona, zaczęła alergicznie reagować na większość kolorowych kosmetyków.
Z pomocą przyszedł mi właśnie ich płyn micelarny.
O nim na pewno jeszcze kiedyś wam opowiem, ale... nie on dziś gra główną rolę :-)
Chodzi o pomadkę z dodatkiem cynamonu i rokitnika.
Działa jak opatrunek dla spierzchniętych ust.
Dodatkowo zapobiega wszelkim podrażnieniom i łagodzi objawy opryszczki!



Delikatny jak pianka a przy tym niesamowicie pachnący.
Ma korzenny zapach i cudowną konsystencję.
Doskonale nawilża i odżywia skórę (jest na bazie masła shea),  nie potrzebuje używać go więcej niż 2 razy w tygodniu.
Niezastąpiony w okresie jesienno-zimowym.


Regenerujący krem do rąk- Vianek

Moje ręce nie lubią sztucznych, drogeryjnych kremów.
Są wtedy przesuszone, zaczerwienione, czasami widzę na nich drobne pęknięcia.
Zupełnie inaczej jest z naturalnymi kremami.
Ostatnim moim odkryciem jest ten z firmy Vianek.
Zawiera w swoim składzie ekstrakt z morwy białej, olej z wiesiołka, masło z awokado oraz masło shea. Dzięki takiej kombinacji skóra moich rąk jest wyciszona, ukojona i dobrze nawilżona.



Markę YOPE znam i niezmiennie lubię.
Oprócz świetnych mydeł do rąk i kremów od niedawna w swojej ofercie mają również żele pod prysznic.
Moim faworytem jest ten z misiaczkiem, czyli cytrusowa bomba "geranium".
Ma neutralne pH, dzięki czemu nie podrażnia i nie przesusza skóry.
Do tego jeszcze to opakowanie- bajka.



Wpis powstał we współpracy ze sklepem Prosty Skład.


Śledź mój profil na Facebooku i  Instagramie!
______________________________♥____________________________

31.10.2017

Ciasto marchewkowe


Dzisiaj u mnie dynie, wampiry, pająki i duchy.
Taak.. należę do tych, którym Halloween absolutnie nie przeszkadza.
Wręcz bardzo lubię to święto :-)
Wyzwala w nas wielką kreatywność. Te upiorne i skomplikowane makijaże, straszne stroje i pyszności przypominające pająki, duchy czy paluchy wiedźmy.
Uważam, że każdy sposób na oswajanie śmierci jest dobry.
.
.
.
Co dobrego mam w znadrzu?
Korzenne, aromatyczne i upiornie pyszne ciasto marchewkowe.
Koniecznie upiecz je tej jesieni! 

Ciasto marchewkowe 

- 180 g mąki pszennej
- 1 łyżka otrębów pszennych
- 70 g mąki migdałowej
- 2 jajka
2 średniej wielkości marchewki (starte na tace o drobnych oczkach)
-150 ml oleju rzepakowego lub kokosowego
- 150 g  drobnego cukru brązowego
- 50 g orzechów włoskich
- 1 mała, dojrzała gruszka
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- 1/2 łyżeczki sody
- 1 łyżeczka cynamonu cejlońskiego
- 1 łyżeczka naturalnego ekstraktu waniliowego 
- szczypta soli

dodatkowo:
- cukier puder 

Marchewkę obieram i ścieram na tarce o drobnych oczkach.
Gruszkę obieram i kroję w drobną kostkę, odkładam na bok.
Jajka ubijam z cukrem do podwojenia objętości.
Do osobnej miski przesiewam mąkę, dodaję otręby, sól, proszek, sodę, cynamon oraz zmielone migdały, mieszam łyżką.
Do ubitej masy jajecznej cienką stróżką wlewam płynny olej i dodaję po łyżce mąki (cały czas mieszając). Do ciasta dodaję startą na tarce marchewkę i pokrojoną gruszkę. Wszystko dokładnie mieszam, ale już tylko za pomocą łyżki.
Piekarnik nagrzewam do 180 stopni C.
Tortownicę o średnicy 24 cm wykładam papierem do pieczenia i wypełniam ciastem.
Piekę przez ok.45- 50 minut do tzw. "suchego patyczka".
Po upieczeniu dokładnie studzę, posypuję cukrem pudrem i kroję.
Smacznego! :-)


Śledź mój profil na Facebooku i  Instagramie!


______________________________♥____________________________

22.10.2017

Babeczki ze śliwkami i kilka słów o książce "Make Photography Easier"



Wiem, wiem.. nieźle się spóźniłam z recenzją "Make Photography Easier".
Książka miała swoją premierę przecież dobry miesiąc temu...
Mam jednak nadzieję, że wybaczysz mi tą niezłą obsuwę i mimo wszystko zostaniesz tutaj na chwilkę. Gwarantuję Ci, że warto.


Kasię Tusk można lubić lub nie. Można polemizować z jej karierą i sukcesem jaki odnosi realizując swoją pasję, czyli tworząc blog Make Life Easier.
Mówi się, że ma opłaconych ludzi, że żadnej treści nie tworzy sama, że wszystko jest tylko wydmuszką.
Jedno jest pewne- Kasia realizuje swoją pasję i świetnie jej to wychodzi!
Ma smak, wyczucie stylu, miliony czytelników i sporą wiedzę na temat fotografii.
Odbieram ją jako skromną osobę z dużym talentem.
Niemożliwością jest, aby przez tyle lat prowadzić tak popularny blog, na którym są głównie zdjęcia i nie mieć pojęcia o tym jak je robić, czy też w jaki sposób zapozować.
To są umiejętności na które pracuje się latami.  Sama z własnego doświadczenia doskonale wiem, że robiąc osiemdziesiąt ujęć najczęściej tylko trzy, góra cztery nadają się do opublikowania. 
Takie są realia "domowego fotografa".
Osobiście bardzo często dostaję maile pt." Jak to robisz, że Twoje zdjęcia są takie piękne?". Odpowiedź jest prosta: praca, praca, praca i jeszcze raz praca. Stale doskonalę swój warsztat i polecam to każdemu, dla kogo fotografia to nie tylko pstryknięcie przypadkowego zdjęcia z okazji Świąt. Do podobnego wniosku doszła również autorka.
Co jeszcze znajdziemy w książce? Wiele smaczków np. szereg podpowiedzi odnośnie fotografii kulinarnej, robienia ładnych zdjęć za pomocą smartfona czy wskazówek dotyczących poszukiwania ślubnego fotografa.
Oprócz tekstu w książce znajdziemy również mnóstwo pięknych, inspirujących fotografii z prywatnej kolekcji autorki.
Polecam!


A teraz zapraszam na jesienne, kruche babeczki ze śliwkami, budyniem i cynamonem.
Śliwki  pomału już się niestety kończą. Jeśli jednak pospieszysz się, na pewno zdążysz upiec te pyszności.


Kruche babeczki ze śliwkami, budyniem i cynamonem
/ przepis własny, składniki na 10-12 sztuk/

-200 g mąki pszennej (tzw. krupczatki)
- 2 łyżki otrębów pszennych
- 100 g zimnego masła
- 50 g cukru pudru lub drobnego cukru brązowego
- 1 żółtko
- 1 łyżeczka zimnej wody
- 1 łyżeczka naturalnego ekstraktu z wanilii (kliknij po przepis)
- szczypta soli
- 1/2 łyżeczki cynamonu cejlońskiego

nadzienie:
- 1 opakowanie budyniu bez cukru
- 370 ml mleka
- 2 łyżeczki cukru
- ok. 12-14 sztuk śliwek węgierek

dodatkowo:
- 1 łyżka masła
- 1 łyżka bułki tartej

Składniki na ciasto kruche siekam nożem i szybko zagniatam.
Owijam w folię spożywczą i wkładam na ok. 1 h do lodówki.
W tym czasie foremki do tartaletek smaruję masłem i posypuję bułką tartą.
Odkrajam 1/3 schłodzonego, kruchego ciasta i znów chowam do zamrażalnika.
Resztę ciasta rozwałkowuję na stolnicy posypanej mąką.
Wykrawam w nim  za pomocą odwróconej foremki kółka. Wykrojonymi kółkami z kruchego ciasta wylepiam wcześniej przygotowane foremki, nakłuwam je widelcem i wstawiam do nagrzanego piekarnika na ok. 11 minut.
W czasie kiedy spody babeczek pieką się, myję i pozbawiam pestek śliwki.
Przygotowuję również budyń wg. przepisu na opakowaniu.
Wyjmuję z zamrażalnika pozostałą część kruchego ciasta i ścieram ją na tarce o grubych oczkach, uzyskując  w ten sposób kruszonkę.
Podpieczone spody wyjmuję z piekarnika, dekoruję budyniem i śliwkami oraz kruszonką.
Piekę przez ok. 25-30 minut.
Dokładnie studzę i podaję.
Smacznego!



Śledź mój profil na Facebooku i  Instagramie!


______________________________♥____________________________

21.10.2017

Migawki z ostatniego miesiąca || Październik


Uff udało mi się w końcu tutaj wrócić po miesiącu niepisania.
Ostatnio w moim życiu dzieje się sporo nowych rzeczy . 
Nowa praca, nowe obowiązki i...


nowe mieszkanie! :-)


Nie jestem więc w stanie przebywać tutaj tyle, ile bym chciała. Jednak nie mogę powiedzieć, że zupełnie znikam z sieci.
Największą uwagę przywiązuję teraz do swojej aktywności na Instagramie.


Tam możesz znaleźć mnie codziennie :-)
Dlatego gorąco zachęcam Cię do odwiedzania mojego profilu (link znajdziesz TUTAJ
Uchylę rąbka tajemnicy i zdradzę Ci, że w przyszłym tygodniu startują tam aż dwa nowe konkursy ze wspaniałymi nagrodami!
Co jeszcze dobrego u mnie?
Październik to też moje urodziny.
Ostatni weekend upłynął mi pod znakiem życzeń, wspaniałych prezentów i spotkań z cudnymi ludźmi.
Jestem wielką szczęściarą!



I na koniec... jeszcze wątek kulinarny.
Dwa dni temu miałam okazję testować pomidorowe sosy Basilico od Pan Pomidor & Co
Cytując za etykietą, ich składniki to: włoskie pomidory 98%, sól, oliwa, świeża bazylia, czosnek i naturalny aromat.
Dla mnie to strzał w 10-tkę! Szczególnie teraz, gdy praca do późnych godzin nie pozwala mi na gotowanie skomplikowanych dań.


Nie pozostaje mi nic więcej, niż życzyć Wam udanego popołudnia!
Trzymajcie się ciepło i nie zapominajcie naturalnych "wspomagaczach" odporności np. imbirowej czy lipowej herbatce. Koniecznie z miodem np. od Wileńskich :-)



Śledź mój profil na Facebooku i  Instagramie!


______________________________♥____________________________

22.09.2017

Jesienne nowości książkowe i jaglano-dyniowy pudding



Od dzisiaj mamy kalendarzową jesień.
Przyznam się wam, że dopiero kilka lat temu zaczęłam ją lubić na serio. Kiedyś non stop narzekałam, że znowu będzie zimno, że leje, że znów trzeba na siebie zakładać kilka warstw ubrań itd. itd.
I w końcu któregoś pięknego dnia czara goryczy chyba się przelała. 
Doszła do mnie myśl:" Stop! Wszystko jest przecież potrzebne." 
Zaczęłam ciut bardziej doceniać te swetry, którymi musimy się otulać, by było nam ciepło, wszystkie te zimne dni kiedy zmarznięci szukamy jakiegoś pokrzepienia, chociażby w postaci kubka gorącej czekolady czy herbaty z imbirem.
Proste przyjemności i docenianie chwili. 
Niby banalne rzeczy, ale wyćwiczenie swojej głowy nie jest łatwe, zwłaszcza jeśli co chwila dostajesz sygnały z zewnątrz mówiące o tym jak to jest źle i niedobrze, jak to bardzo jest zimno, ciemno i najlepiej to w ogóle byłoby wyjechać w ciepłe kraje.
W ostatnim wpisie wspominałam, że jesień to czas na nadrabianie zaległości książkowych.
To prawda! Ostatnio pojawiły się u mnie dwie nowości- "Suma drobnych radości" autorstwa Agnieszki szerzej znanej jako  Mrs. Polki Dot i "Kawa. Instrukcja obsługi" Iki Graboń


Zacznijmy od "Sumy drobnych radości".
 Aga w mistrzowski sposób opowiada o swojej drodze do równowagi, spokoju i szczęścia.
Nie szczędząc przy tym  zabawnych i słodko-gorzkich  historyjek ze swojego życia.
Jej książka jest jak ciepły kocyk, przytula duszę i poklepuję po ramieniu.
W "Sumie drobnych radości " coś dla siebie znajdzie każdy fan skandynawskich klimatów.
Fajna pozycja, w sam raz na dwa jesienne wieczory.






No to teraz czas drugą książkę, czyli "Kawa. Instrukcja obsługi".
Kawa to bezsprzecznie najpopularniejszy napój na świecie. Jedni zadowalają się rozpuszczalną, inni parzoną, a jeszcze inni nie mogą obyć się bez tej z ekspresu czy dripa. Jedno jest pewne ! Ten czarny napar na całym świecie zyskał niesamowitą popularność. Chcesz dowiedzieć się co nieco o sposobach palenia? Poznać alternatywne sposoby parzenia? Rozszyfrować zwroty takie jak: sensoryka czy cupping? W takim razie jest to obowiązkowa pozycja na Twojej półce z książkami! :-)



A teraz zapraszam na pyszną inaugurację tegorocznej jesieni.
Mam dla was roślinny przepis na  jaglano-dyniowy pudding z gruszką i orzechami włoskimi.



Jaglano-dyniowy pudding z gruszką i orzechami
/ składniki na 2 porcję/

- 1/2 szklanki płatków jaglanych
- 1/2 szklanki wody
- 3 łyżki puree z dyni*
- 1 mała gruszka
- garść orzechów włoskich
- szczypta soli
- szczypta kurkumy
- 1/2 łyżeczki cynamonu cejlońskiego

dodatkowo:
- syrop klonowy

Do rondla wlewam wodę, dodaję szczyptę soli, włącam palnik.
Gdy woda zacznie wrzeć, wsypuję do niej płatki jaglane i gotuję je na wolnym ogniu  przez ok. 2 minuty, pod sam koniec dodaję puree dyniowe i kurkumę. Wszystko dokładnie blenduję i przekładam do miseczek.
Dekoruję plasterkami gruszki, pokruszonymi orzechami włoskimi, cynamonem i syropem klonowym.
Smacznego! :-)


* Jak zrobić puree z dyni? To proste! :-) Wydrążoną dynię obieram i kroję w kostkę, umieszczam w rondelku, zalewam odrobiną wody i gotuję na wolnym ogniu. Zwracam uwagę na to, aby się nie przypaliła ( razie potrzeby dolewam wodę). Gotuję ją do momentu,aż będzie miękka.
Następnie wszystko dokładnie blenduję i gotowe! 




Śledź mój profil na Facebooku i  Instagramie!


______________________________♥____________________________




14.09.2017

Pudding ryżowy z duszonymi śliwkami i cynamonem



Nie ma co ukrywać lato powolutku zaczyna ustępować jesieni.
Na targu pojawiają się coraz to późniejsze odmiany śliwek i jabłek.
A deszczowa aura skłania do używania korzennych przypraw i nadrabiania książkowych zaległości.
Kiedyś bardzo nie lubiłam września. Teraz zaczynam doceniać ten czas.
To pora na porządki w szafie, zwolnienie tempa i szukanie przytulności.
Robienie przetworów, uzupełnienie zapasów świec i przyrządzanie rozgrzewających herbatek.
Koniec lata w tym roku jest dla nas szczególny, bo przed nami poważne przedsięwzięcie o którym już niebawem Wam napiszę. Pochłania ono ostatnio cały mój wolny czas, dlatego znacznie mniej mnie tutaj.
Dzisiaj chciałam się z Wami podzielić fajnym przepisem na jesienne dni- ryżowym puddingiem z dodatkiem duszonych w cynamonie śliwek.
Pudding powinien być przygotowany ze specjalnego ryżu krótkoziarnistego.
Ja jednak całkowicie zastąpiłam go płatkami i wyszło równie pysznie!
To taka ekspresowa wersja dla leniuchów lub zapracowanych :-)
2 minuty i pudding jest gotowy, do tego trzeba doliczyć ok.10 minut na duszenie śliwek i mamy pożywne śniadanie, kolację lub podwieczorek.


Pudding ryżowy z duszonymi śliwkami i cynamonem
/ składniki dla 2 osób/

- 1 szklanka płatków ryżowych
- 1/2 szklanki mleka (może być to np. mleko roślinne lub bez laktozy)
- 1/2 szklanki wody
- szczypta soli
- 2 łyżeczki cukru brązowego
- 3-4 śliwki 
- 1 łyżeczka cynamonu cejlońskiego
- 1 kawałek kory cynamonu

Do rondelka wlewam mleko i wodę, dodaję szczyptę soli i włączam palnik.
Gdy woda zacznie się gotować dodaję płatki ryżowe i cały czas mieszając gotuję je na wolnym ogniu ok. 2 minut.
Śliwki myję, pozbawiam pestek, wrzucam do małego garnuszka, dodaję do nich ok. 4 łyżek wody,  cukier i korę cynamonu. Gotuję na wolnym ogniu ok. 10 minut, od czasu do czasu mieszając.
Pudding przekładam do miseczek, polewam duszonymi śliwkami i posypuję cynamonem.
Podaję na ciepło.
Smacznego! :-)


Śledź mój profil na Facebooku i  Instagramie!


______________________________♥____________________________

10.09.2017

Zbiór przepisów na szarlotki



Szarlotka to typowo wakacyjny i jesienny wypiek. Sezon zaczyna się już z chwilą pojawienia się pierwszych, młodych jabłek - papierówek. Receptury na szarlotki przeżywają swój najlepszy okres jesienią. W październiku i listopadzie odmian jabłek jest najwięcej. Pojawiają się te piękne, rumiane i wykolorowane Cortlandy, Szampiony, Ligole i Glostery, zielono-brązowa Szara reneta i rozczulające swoimi gabarytami rajskie jabłuszka. Kruche ciasto z jabłkami zawsze kojarzyć mi się będzie z moją babcią, domkiem na wsi i słodkim, bezpiecznym dzieciństwem, dlatego tak często do niego wracam. Jeśli podobnie jak ja uwielbiasz szarlotki, to świetnie trafiłaś/eś!
Poniżej zbiór przepisów, które do tej pory ukazały się na blogu:

Szarlotka bez glutenu- coś dla alergików.

Szarlotka w jesiennym klimacie- kruchy maślany spód przykryty sporą warstwą duszonych jabłek i zwieńczony listkami z ciasta kruchego.

Pełnoziarnista szarlotka- ciasto kruche z dodatkiem pszennej, pełnoziarnistej mąki.

Szarlotka z semoliną- kruchutkie ciasto i jabłkowe nadzienie w którym wyczuwa się miodowo-waniliową nutę.


Szarlotka z rabarbarem- słodycz jabłkowego nadzienia połączona z kwaskowatym rabarbarem. To nie mogło się  nie udać;)


Wegańska orzechowa szarlotka, bez jajek i białej mąki pszennej.
Jabłka świetnie odnajdują się towarzystwie trzcinowego cukru, orzechów i korzennych przypraw.
Koniecznie spróbuj tego połączenia!

Śledź mój profil na Facebooku i  Instagramie!

______________________________♥____________________________

Blogger template designed By The Sunday Studio.